Illusion - "3"

Illusion - "3"
Gatunek: hard rock, grunge
Data premiery: 6.06.1995
Wydawca: Polton
Pochodzenie: Polska
https://illusion.pl/

Utwory:
1. To co ma nadejść
2. Vendetta
3. Keff
4. Wrona
5. Don't Creep
6. Nowhere
7. Agressive 96
8. Nikt
9. Holy Land
10. 140
11. Choćby jęk

Skład:
Tomasz Lipnicki – wokal, gitara
Jerry Rutkowski – gitara
Jarek Śmigiel – bas
Paweł Herbasch – perkusja

„Trójka” to według samego zespołu najbardziej zróżnicowana płyta Illusion. Album zyskała status złotej płyty i był nominowany do Fryderyka w kategorii „muzyka alternatywna”, a Tomasz Lipnicki – w kategorii „wokalista”.


Teledyski










Recenzja


Brum 1/1996

Rzecz będzie o riffie i tak dalej... Riffowi nożownicy z portu Gdynia po raz kolejny u-cyń-ili płytę apoteozą dzikiej rockowej HI - energy. „3” przynosi następną porcję tanz-metalu, muzyki energetycznej jak ażurowy silos atomowy zza bratniej granicy. Muzyka Illusion bazuje na riffie jak torpeda na U-boocie, jak Jaś na Małgosi, jak tenis w porcie. Drwale z Illusion wybierają w lesie dźwięków największe drzewo i ciosają z jego pnia riff-taran zrolowany w bombę, ociosując go z chaszczy niepotrzebnych gówien i detali. Powstaje riff nagi i trzewiowy, jak sekwoja, kurewsko potężny. Nagość świeżego, dzikiego drzewa obdartego z ciała ale nie ujarzmionego. Nerwy na wierzchu, krwawiące emocje spływające jak żywica... O kur... ale mam leśny odlot. Zmieniam zatem branżę i walę w gastronomię.

Riff mięsożerny i potężny jak ociężały tumult mamuta. Riff fundamentalny, pryncypialny i zaczepny. Trombiańsko Jerychoński. Eksplodujący w twoim sercu i bebechach niczym granat drzemiący w bieliźnie. Riff – wodzirej krojący jak rzeźniczy nóż twój mózg na plastry i rozsmarowujący twe mentalne fekalia (czytaj gówno w mózgu) na parkiecie czy innym podłożu płaskim. Riff – odłamkowym ładuj, riff – kiloff, gdy słucham go, to czuję się jakby mi ktoś dał konkretnie w mordę. I to jest miłe uczucie. Intymny kontakt akustyczny typu sado-maso. To robi wrażenie. To tak, jakby nauczyciel na wychowaniu obywatelskim przy każdej złotej maksymie w temacie społeczno-życiowym walił was w ryja dla podkreślenia rangi problemu. (Samodzielnie tudzież za pomocą pana od WF-u co to lubi takie igraszki).

„3” to gitarowe mięso armatnie wystrzelone w międzyuszną przestrzeń z lufy giganta pt. gniew. „Gruba Berta” krajowej rockowej wydymki... Twórczość lekko animalna i instynktowna, ale przez to autentyczna. I choć brakuje mi trochę łobuzerskiej literatury i nonszalanckiego gadulstwa z „1”, to „3” kupuję w całości. Za to, że grają w europejskiej lidze czadowych egzekutorów, terminatorów od zmasowanych dźwięków, frontalnego ataku na sumienia i bolesnych drzazg wbijanych w duszę. Za to, że Lipa w samym głosie skrywa bezsilność świata wobec erozji uczuć prawdziwych, zaklętą w jęk, skowyt, płacz, gniew i ...
Duża płyta...

Pan Kuba
PS. O emocjach to już tyle, na dyskurs o nutach zapraszam gdzie indziej...





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza