Death - "Spiritual Healing"

Death - "Spiritual Healing"
Gatunek: death metal
Data premiery: 16.02.1990
Wydawca: Combat Records/Under one Flag
Pochodzenie: USA
https://www.emptywords.org/

Utwory:
1. Living Monstrosity
2. Altering the Future
3. Defensive Personalities
4. Within the Mind
5. Spiritual Healing
6. Low Life
7. Genetic Reconstruction
8. Killing Spree

Skład:
Chuck Schuldiner - wokal, gitara
James Murphy - gitara
Terry Butler - gitara basowa
Bill Andrews - perkusja





Recenzje



Thrash 'Em All nr 6/1990 (ocena: 12/12)

Studiując „Spiritual Healing” przestaję się dziwić, dlaczego „Deathomania” jest tak szybko zaraźliwą chorobą na tym zDEATH’łym świecie. ,,Scream...” była płytą czadową, ale zarazem prostą! O „Leprosy” można powiedzieć, że chłopcy mieli jaja zamiast omletu. A jaka jest „Spiritual Healing”?!

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jest to płyta dojrzała i w pełni profesjonalna. Nagrał ją zespół, który wie czego chce... Jest to DEATH, jaki chcielibyśmy słyszeć! Chuck z kolegami wypracował swój styl i charakterystyczne brzmienie. Motoryka ich muzyki poraża i zniewala. Nieprzypadkowo pojawiło się tu nazwisko uciekiniera Z AGENT STEEL Jamesa Murphy'ego, bo jest to bez wątpienia fachowiec. Trochę szkoda nieodżałowanego Ricka Rozza, ale zmiana ta wyszła na pewno na dobre! Murphy wniósł wiele luzu i bardziej przejrzystej muzyki. Jego gitara wspaniale współgra z wiosłem Schuldinera – melodyjne partie solowe i czyste riffy mieszają się z brutalnym charczeniem i jękiem „starego” DEATH.

Również sam piwożłop śpiewa inaczej tzn. wyraźniej! Chociaż przyznam, że bez wydrukowanych tekstów miałbym kłopoty z odczytaniem poezji Chucka do końca – zbyt dużo nieartykułowanych słów (jak zwykle mistrz nie zawiódł!). Poleciłbym Wam przede wszystkim... zresztą i tak wysłuchacie całej płyty z wywieszonymi jęzorami, gdy tylko trafi się okazja!
Piotr Woźniak



Metal Mania, maj 1990

Po zwolnieniu Ricka Rozza, z nowym gitarzystą Jamesem Murphym, Death wypuścił kolejny zabójczy album prezentujący bezkonkurencyjną biegłość w death metalu. Słychać ulepszenia i zmiany, ale nie są one na tyle drastyczne, by wpłynąć na istotę zespołu. Najbardziej zauważalnie poprawił się śpiew Chucka Schuldinera, który już nie wykrzykuje wersów nie do rozszyfrowania, ale wymawia słowa czysto, nie tracąc ani trochę ze swojej charakterystycznej brutalności – właściwie brzmi bardziej obłąkańczo niż kiedykolwiek.

Materiał jest bardziej złożony, interesujący i momentami trochę inny niż na ich poprzednim albumie, Leprosy, a muzykalność jest bardziej wysublimowana, ale w dalszym ciągu jest wściekle i potężnie jak zawsze. Spiritual Healing dowodzi, że Death to najlepszy deathmetalowy zespół – bez dwóch zdań.
Jeff Kitts







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza