Acid Drinkers - "Vile Vicious Vision"

Acid Drinkers - "Vile Vicious Vision"
Gatunek: heavy/thrash metal
Data premiery: 10.10.1993
Wydawca: Loud Out Records
Pochodzenie: Polska
Porównaj ceny

Utwory:
1. Zero
2. (Voluntary) Kamikaze Club
3. Vile Vicious Vision
4. Pizza Driver
5. Under The Gun
6. Marian Is A Metal Guru
7. Murzyn Mariusz
8. Balbinattor Edzy
9. Then She Kissed Me
10. Hats Off (2 This Lady)
11. Polish Blood
12. You Freeze Me
13. Midnight Visitor

Skład:
Titus - wokal, gitara basowa
Litza - gitara, wokal (5)
Popcorn - gitara, wokal (9, 11)
Ślimak - perkusja, wokal (13)






O płycie



Titus:
Samej płyty nie lubię, nawet jej nie mam, ale lubię grać na koncertach takie numery, jak „Pizza Driver”, „Metal Guru”, „Zero”, „Midnight Visitor”. Grać lubię, ale słuchać nie mogę. Brzmienie jest dziwne mimo tego, że nagrywaliśmy na żywo. Wszystko było w pień, jak zgrywaliśmy, wszystkim się podobało - nawet ludziom z zewnątrz. Ale z perspektywy uważam, że nie jest to, co miało być. (1)

Parę hitów i parę gniotów. Brzmienie płaskie jak biust czarownicy. (2)

Litza:
Ten album o tyle różni się od poprzednich, że nagrywany był na sto procent, czyli w zasadzie niemalże na żywo. Chcieliśmy odzwierciedlić ten klimat, który jest na próbach. Tam utwory brzmią zupełnie inaczej niż w studio, a wynika to z tego, że podczas sesji poszczególne instrumenty nagrywa się na ślady oddzielnie. To była odważna płyta i myślę, że odzwierciedliliśmy na niej charakter prób. (3)

Popcorn:
Niezbyt chętnie wracam do tej płyty. Nienawidzę tego, co tam zrobiłem wokalnie (śmiech). I do tej pory „Pizza Driver” to dla mnie taki dziwny utwór, którego nie rozumiem, ale to był nasz radiowy hit i wiem, że ludzie nadal kojarzą nas z tym numerem. (4)



O okładce


Litza:
Zaczęło się od węża, który je własny ogon. Potem Titus zaczął wymyślać jakieś różne wynalazki i wreszcie krzyknął: „Konie! Niech się zjadają konie!”. Fajnie wyszło. (5)



O utworach – Litza


ZERO

Nie za szybki, po prostu dobry na początek. Optymistyczny akcent na rozpoczęcie płyty, ”... ty wiesz kim jesteś, jesteś jednym wielkim zerem...”. Numer dokładnie oddaje klimat Acid Drinkers roku 1993 – znajdziesz w nim wszystko co dla nas charakterystyczne. Solówka a la Shadows bardzo pasuje do okładki płyty – pięciu koni pożerających się nawzajem. (...) Bardzo podobają mi się chórki, to był taki niechciany kawałek, ale wyszedł bardzo fajnie.

KAMIKAZE CLUB

No, tutaj musielibyśmy coś przyłoić na drugi numer, żeby cała płyta nie miała takiego spokojnego wydźwięku. To typowy Acidowy numer o zabarwieniu Dead Kennedysowym. (…) Muzycznie jest to najostrzejszy numer płyty. Duży wpływ Slayera. Bezpardonowe granie i znowu mocne chórki.

VILE VICIOUS VISION

Muzycznie nie wiem do czego to porównać, zwrotka przypomina riff z „Bad” Michaela Cyborga Jacksona, potem jak słychać podajemy sobie przez cztery frazy tonacje refrenu. Nigdy nie potrafiliśmy czysto śpiewać. Refren jak w „Fuck the Violence”, chórek z brytyjskich stadionów, do wspólnego śpiewania. W naszej muzyce musi być coś, co połączy ekipę pod sceną. Robimy wszystko po to, aby się dobrze bawić. Nie chcemy pokazywać sztuczek technicznych, bo nikt z publiczności nie krzyczy do nas na koncertach np. że jest świetnym elektronikiem. Po prostu się bawimy. Świetne bębny, najlepiej brzmiący instrument na płycie – w ogóle jest to płyta Ślimaka. Chórki śpiewamy wspólnie z Titusem i, o dziwo, jest to pełniejsze niż jak pięć osób śpiewa. Końcówka to typowy Black Sabbath, zawsze modny.

PIZZA DRIVER

Utwór o Leszku Szpiglu, dobry hardrockowy numer. (…)
Gitary lecą chwytliwie, Titus jednak cały czas śpiewa atonalnie, to się ludziom spodoba, można sobie pokrzyczeć. Leszek mógł być w Polsce bossem, wybrał inaczej. To nasz bardzo dobry kumpel i należał mu się taki utwór, w końcu on pierwszy w tym kraju nosił skórzane spodnie na scenie. Naprawdę świetnie się gra ten kawałek, ja zrobiłem solówkę, Popcorn drugi głos i śmialiśmy się jak to graliśmy. Przecież to zupełny dancing.

UNDER THE GUN

Utwór podobny w swym charakterze do „Poplin Twist” z poprzedniej płyty. Popcorn zrobił główny motyw, ja dorobiłem swoje i to jest wypadkowa naszych wizji tego samego tematu. Z wokalem ja się tutaj udzielam. Nieczysto zaśpiewane, ale tak miało być do tego numeru, raczej inaczej nie potrafię.

MARIAN IS A METAL GURU

Początek rodem z Thin Lizzy, Irlandia, Szkocja może trochę Jugosławii. Myślę, że ten numer sprawdzi się na koncertach, będzie zdecydowanym faworytem. Utwór, w którym nie ma żadnych solówek. Konkretny tekst o ludziach, którzy zakładają kapelę po to, żeby mieć plakat w Bravo albo w Popcornie. Titus ułożył taki śmieszny tekścik, który wyjaśnia całość” „...podaj koleś tonację, w której grasz E lub А, zresztą obojętnie, komu teraz na tym zależy...”. Tu jest bardzo dużo tekstu, dlatego nie trzymaliśmy się konkretnej aranżacji, graliśmy tak, by Titus mógł się wyśpiewać. Typowo hardcore'owy refren, ponadto cały utwór to ukłon w stronę pierwszej płyty, granie pod frazę, nie liczenie na cztery, tylko jakieś nieparzyste podziały.

MURZYN MARIUSZ

To jest piękny numer. Wszyscy na pewno znają Jacha Psa, a to jest utwór o jego koledze. Jachu chodził w podstawówce do klasy z Murzynem, który miał na imię Mariusz i był z domu dziecka. Wszystkich przerastał, ukradł Jachowi raz banana i kazał mu się nosić na barana – Jachu był jego koniem. Pokazywał pod ławkami swego czarnego fiuta, był atrakcją. I o tym wszystkim jest ten numer.

BALBINATOR EDZY

Typowo Acidowy numer. Titus dobrze się czuje w takich klimatach na wokalu. (...)
Tu są takie klimaty jak na drugiej płycie. Wokal Titusa – potomstwo Biafry. A ta melodyjka jest dograna przez Popcorna – brakowało nam tu elementu „łagodności” i ona go stwarza. (…)
Ja zagrałem tu w sumie cztery dźwięki w solówce. Bardziej chodzi o stworzenie jakiegoś klimatu niż popisywanie się umiejętnościami. A poza tym na koncercie zawsze to zagram, niezależnie od pozycji – czy będę leżał, czy będę biegał. Żadnego oszustwa, wszystko nagrywane naraz. Wszystkie niestrojenia, nierówności w nagraniu zostawialiśmy. Popcorn stwierdził, że tak po prostu gramy. Nikt inny tego nie nagrywał, tylko my.

THEN SHE KISSED ME

Śpiewaliśmy to zawsze na imprezach, lecz w studio graliśmy ten utwór po raz pierwszy wszyscy razem. Popcorn tak go zmienił, że jest w tej chwili bardzo daleki od oryginału. Ubogi instrumentalnie, ale nie o bogactwo w nim chodziło, tu od początku jest duża zadyma. Tutaj jest taki fajny patent, Popcorn przestał grać i ja też, bo nie do końca znałem ten numer. Cisza i nie wiadomo co teraz, Ślimak naliczył i gramy dalej.
Ten materiał jest taki jak gramy na koncertach i próbach. To nie jest typowa płyta, to raczej zjawisko i jeżeli tak to traktujemy, to nie ma co się wstydzić brzmień, itd.

HATS OFF (TO THIS LADY)

Utwór poświęcony Edycie Bartosiewicz – „czapki z głów przed tą damą, panowie”. Titus darzy Edytę dużym sentymentem i napisał dla niej tekst, ja napisałem muzykę. Stylistycznie wyszło nam z tego Roxette, szczególnie gdy używaliśmy łagodnych efektów do solowych partii gitary.
Początek tego numeru to jakby ilustracja z jakiegoś filmu – góry, pocztówki. Myślę, że do Edyty pasuje ta piosenka i że się sprawdzi na koncertach. Zwrotka pod Titusa, bardziej rytmiczna niż melodyjna. Refren z jednej strony to typowe lata siedemdziesiąte, lecz chórek rodem z Beastie Boys, trochę obok, byle krzyczeć.

POLISH BLOOD

To jest numer Popcorna – śpiewa tu całą partię. Pomysł całego utworu jest bardzo dziwny, tak jak cały Popcorn. Np. zwrotka to nic innego jak uderzanie w kółko akordu E. Wokal jakby Mustaine z Megadeth. Bardzo motoryczny numer. (…)
Piękne solo Popcorn tutaj gra, takie klimaty lubię. Ale zamiast „blood” śpiewa po polsku „blada”.

YOU FREEZE ME

Dużo pretensji do świata. To numer Ślimaka, najbardziej crazy na płycie, maksymalnie pomieszany, wcale nie wiadomo, o co w nim chodzi. (…) Na totalnym przesterze wpływ hard core'a – No Means No. Refren prosto z Big Bandu. Solówka produkcji Popcorna, moja miała być później, ale tak spodobał mi się podkład z tym pierdzącym basem, że postanowiłem go tak zostawić. Podoba mi się wokal Titusa w tym utworze. Zauważyłem w trakcie tej sesji, że im trudniejsza zagrywka, tym łatwiej nam się gra.

MIDNIGHT VISITOR

Numer na koniec – przebój Ślimaka. On zawsze chciał zaśpiewać jeden z utworów. Długo nie chcieliśmy mu na to pozwolić, ale okazało się, że ma świetny wokal i najczyściej z nas śpiewa po angielsku. Tekst jest o tym, że gość zasypia i nawiedza go we śnie natrętny pedał. Dotyka go w policzek swoim fiutem, siada okrakiem na twarzy. Wokal idealnie pasuje do tego tekstu – groteska, totalny cynizm. Perkusja nagrywana z drugiego pomieszczenia jednym mikrofonem, duża zabawa. (6)



I jeszcze kilka wypowiedzi o „Midnight Visitor”

Ślimak:
Powstała u mnie w domu na bazie jakiegoś utworu Whitney Houston, tzn. jednej części jej kawałka. U mnie ten motyw powtarzał się ze sześć razy. Ale użyłem innych akordów i w efekcie powstało zupełnie coś nie przypominającego pierwowzór. Chciałem, by to wyglądało podobnie jak cover Faith No More „I’m Easy”. Niestety, możliwości techniczne spowodowały, że nie mogłem tego pomysłu zrealizować do końca. (7)

Tekst podsunął mi mistrz ceremonii, Titus, a ja – nie za bardzo znając angielski – właściwie nie wiedziałem, o czym to jest. (8)

Pomijając wulgaryzmy, w jakie Titus ubiera swoje teksty, była to piosenka dosyć śmieszna. Mówiła o koszmarze sennym, który może zdarzyć się każdemu. Jak nagrywaliśmy „Fishdicka” zdarzył mi się taki sen. Praktycznie śpiewam o tym, co już mi się przyśniło. (9)

Titus:
Tu nie chodzi o pastisz. Tu nikt z nikogo nie kpi. Ślimak chciał zaśpiewać balladę. Miała być presleyowska, a wyszła remiza. (10)






Recenzja


Brum 2/1993

„...Jeżeli coś przypomina wszystko naraz albo nic, to jest to Acid Drinkers...” - jeżeli to zdanie wypowiedziane przez Litzę przyjąć za kryterium obowiązujące, to „Vile Vicious Vision” jest płytą niewątpliwie utrzymaną w stylistyce Acid Drinkers. Acidzi, kolejny swój album nagrali praktycznie „na setkę”, przez co brzmienie jest próbowo-koncertowe i takie ma być, jest świeże i niedopieszczone.

Więcej tu hitów w szerokim rozumieniu tego słowa. Są utwory, które mogą pohulać na wszelakich falach eteru, przez co krąg fanów może się zdecydowanie poszerzyć. Nie oznacza to jednak zdrady, cały czas jest w tej muzyce olbrzymia dawka luty, jest Titus i jego niepowtarzalny wokal, takie numery jak „Kamikaze Club”, „Zero” czy tytułowy „Vile Vicious Vision” (fantastyczny, nieco niestrojący chórek w refrenie) to ukłon w kierunku starych fanów.
„Then She Kissed Me”, „Polish Blood” - utwory dla zwolenników moim zdaniem najbardziej „stukniętego” z całej czwórki: panie i panowie, przed wami Popcorn! Popcorn śpiewający momentami niczym Dave Mustaine, chwilami przypominający niejakiego Rottena. Dla mnie bomba.
Prawdziwa rewelacja to jednak „Hats Off” - ukłon w stronę Edyty Bartosiewicz, bardzo lubianej przez całą ekipę, fantastyczny rozkrzyczany refren.
„Pizza Driver”- mój ulubiony kawałek, absolutny przebój z fantastyczną grą Litzy, Popcorna. Stare dobre Thin Lizzy.
„Under The Gun”- duża dawka muzycznej świeżości, choć paradoksalnie utwór najmniej oryginalny. Jednak wokal Litzy, zajebista solówka Popcorna pozwalają zaliczyć „Under The Gun” do najlepszych na płycie. Świetny jest również przepełniony czarnymi rytmami „Murzyn Mariusz”, czyli kolejna część opowieści o Jachu Psie.
 Na koniec pozostaje perełka, absolutnie kiczowaty „Midnight Visitor”. Genialnie zaśpiewany przez Ślimaka, jedynego prawowitego spadkobiercę talentu Presleya.

Acid Drinkers to ciągle wielka grupa, a „Vile Vicious Vision” to płyta, którą należy kupić.
Norbert Rokita



Źródła cytatów:
(1), (5), (7), (9) – Leszek Gnoiński – „Raport o Acid Drinkers”
(2) - Brum 5/1998
(3) - Metal Hammer 4/1997
(4) - Teraz Rock 5/2004
(6) - Brum 1/1993
(8) - Teraz Rock 5/2004
(10) - Tylko Rock 11/1993

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz