Paradise Lost - "Medusa"

Paradise Lost - "Medusa"
Gatunek: doom/gothic metal
Data premiery: 1.09.2010
Wydawca: Nuclear Blast
Pochodzenie: Wielka Brytania
paradiselost.co.uk
Kup płytę - porównaj ceny

Paradise Lost sięga korzeni jeszcze głębiej niż na „The Plague Within”. Na „Medusa” więcej jest deathowych growli i doom metalowego nastroju, a gitary nigdy jeszcze nie brzmiały tak ciężko i gęsto. Kierunek nowej płycie nadał utwór „Beneath Broken Earth” z poprzedniej płyty. Jedynym szybszym kawałkiem jest „Blood and Chaos”, który dzięki tempu i melodyjnej gitarze prowadzącej przywołuje klimat „Icon” i „Draconian Times”, jednak jest znacznie mocniejszy. Z kolei „The Longest Winter” mógłby nagrać Type O Negative (gdyby odjąć growle). Wyróżnia się też kompozycja tytułowa - obok „The Longest Winter” najspokojniejszy fragment albumu. Resztę utworów można uplasować gdzieś pomiędzy „Gothic” a „Shades of God”. Dwa bonusowe numery prezentują bardziej gotycko-metalowe oblicze zespołu (szczególnie „Symbolic Virtue”, jedyny, w którym nie usłyszymy growli, brzmi jak wyjęty z „Tragic Idol” albo „Fade Divide Us, Death Unite Us”) i pewnie dlatego figurują jako bonusy, bo jakościowo nie odbiegają od podstawowej ósemki.

Recenzje


Metal Injection (9/10):
Medusa to album doomowy, który prezentuje najmocniejsze strony gatunku, jednocześnie zachowując świeżość. Cały czas czuć smutek i pesymizm, jednak styl i struktury utworów się zmieniają. Nie jest to płyta, na której wszystko jest jednostajne od początku do końca, wręcz przeciwnie – oferuje różnorodność brzmień i temp, by utrzymywać zaintrygowanie słuchacza. (…) Medusa to dzieło sztuki, które szczerze oddaje dar muzyki i jej zdolność do wabienia magią i mądrością. Ten album to wielki sukces Paradise Lost, ponieważ jest nie tylko jednym z najlepszych dokonań zespołu, ale też jednym z najbardziej wyjątkowych wydawnictw tego roku.

Loudwire:
Zwykle zespoły z wiekiem miękną, albo w zachowaniu, albo w brzmieniu. Paradise Lost również zmierzał w tym kierunku, ale ostatnie albumy pokazują, że zespół wraca do brzmienia z czasów młodości, łącząc je z dojrzałością i umiejętnościami nabytymi w ciągu ostatnich trzech dekad.

Angry Metal Guy (3/5):
Paradise Lost robi to, w czym jest najlepszy i nic więcej nie trzeba dodawać.





Utwory:

1. Fearless Sky
2. Gods Of Ancient
3. From The Gallows
4. The Longest Winter
5. Medusa
6. No Passage For The Dead
7. Blood And Chaos
8. Until The Grave
9. Frozen Illusion (bonus track)
10. Shrines (bonus track)
11. Symbolic Virtue (bonus track)

Podobne artykuły:

Paradise Lost - "The Plague Within" - recenzja 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz